„Rozdział
jest nieocenzurowany. Może zawierać przekleństwa i obraźliwe
słowa”
*Julia
-kiedy
był ten koncert? -zapytałam Fi, która skakała po łóżku.
Dziś
to ja miałam u niej nocować. Zawsze tak robiliśmy, gdy miałyśmy
weekend wolny od pracy.
-wczoraj
-odparła Fi
-i już
jest w necie? -zapytałam zdziwiona.
-nie
-odparła
-leciał
na żywo?
-nie,
ale zdobyłam nagranie -wyszeptała.
Otworzyłam
szeroko oczy i o nic więcej nie pytałam. Rodzice Fi mieli tyle
kasy, ze nie zdziwiłabym się, ze to oni załatwili jej te nagranie.
Zawsze
się zastanawiam czemu Fi, w ogóle pracuje, skoro pieniędzy jej nie
brakuje.
Nawet
nie wiedziałam, dlaczego ona się ze mną przyjaźni.
-dobra
oglądamy -z zamyślenia wyrwał mnie głos Felicji -o Boże! Zobacz
jak on wygląda! -podeszła i przytuliła się na tv.
-Harry...
-wykrzywiłam usta. Nie było w nim nic ciekawego oprócz jego głosu.
Odróżniał
się od pozostałej trójki. (Dobra odróżniałam też Zayna,
którego już nie ma w zespole, ale to już inna bajka)
Harry
był taki... no właśnie jaki?
-czuję
się jakbym miała przed sobą trojaczki -stwierdziłam po chwili.
-że
co? -zapytała zdziwiona Fi.
-no ta
trójka, wygląda podobnie. Szczerze to hmmm nawet bym ich nie
rozróżniła jakby przyszła taka potrzeba -po moich słowach Fi
roześmiała się.
-a on?
-wskazała na chłopaka w długich włosach i dziwnej czarnej
koszuli.
-no
właśnie, on wyłamuje się poza system
-czemu?
-zapytała nie odrywając wzroku od Tv.
-no nie
wiem -przerwałam -bo pluje wodą? -zapytałam zdziwiona,widząc jak
Harry wypluwa na siebie wodę z butelki. Miło !!!!
Fi
tylko się roześmiała.
Mnie
powoli zaczęły się kleić oczy. Praktycznie już mi się zamknęły,
gdy usłyszałam moją ulubioną piosenkę „What makes you
beautiful” .
Nawet
przez myśl mi nie przeszło, że to mogła być ich piosenka!
Tyle
razy słuchałam ją w oryginale i nie rozpoznałam nawet głosu
Zayna! Ja głupia...
wiem
moją największą głupotą było nie używanie YouTube.
Siedziałam
naburmuszona i oglądałam, a raczej słuchałam. To jednak w jakimś
stopniu byłam ich fanką.
-o Boże
-powiedziałam. Uderzyłam dłonią w czoło i upadłam na łóżko.
*Harry
-ty
Śpiąca Królewno -gdzieś z oddali dochodził do mnie czyjś głos.
Olałem to, chciałem spać dalej -Harry -ktoś wyszeptał nad moim
uchem.
-lubię
placki -wyszeptałem
-kurwa,
Harry! Przecież Ty nie lubisz żadnych placków -teraz do mnie
dotarło, że to Louis nade mną wisi.
-co?
Jakie placki? -zapytałem zdezorientowany. Usiadłem prosto na
fotelu.
-wyglądasz
jakbyś urządził sobie wczoraj tu urządził imprezę i mnie nie
zaprosił -dodał uśmiechając się.
-bardzo
śmieszne -odparłem przecierając dłońmi twarz.
-miło,
że się rozebrałeś do spania, Harry -wyszeptał
-no
miło -odpowiedziałem, ściągając z szyi czarny krawat.
-dobra
koniec tych czułości, przebieraj się i jedziemy -spojrzałem na
niego
-gdzie?
-na
jakąś sesje -odparł
-a
śniadanie? -zapytałem -wczoraj praktycznie nic nie jadłem.
-eeeee...
przespałeś?-odparł
-nawet
jednej malutkiej kanapeczki mi nie zostawiliście? -zapytałem
-zostawiłem
-powiedział podając mi kanapkę. Zajrzałem do środka. Skrzywiłem
się.
-ej...przecież
ja nie lubię szynki!
-ale ja
lubię -odparł
-przyniosłem
ją mi czy sobie? -zapytałem patrząc na szynkę.
-przyniosłem
ci swoją kanapkę, więc nie marudź. Darowanemu koniowi nie zagląda
się w zęby -uśmiechnął się Louis.
Westchnąłem
i wyciągnąłem szynkę z kanapki. Rozejrzałem się, gdzie mógłbym
ją położyć.
-zostaw
ją na stoliku -powiedział Louis i wyszedł z mojego pokoju.
Spojrzałem
na swoje ubranie. Naprawdę wyglądało jakby ktoś je przeżuł.
Po 10
minutach byłem ubrany i umyty. Zszedłem na dół z szynką w dłoni.
Miałem nadzieje, że nikt tego nie widzi, a poza tym nie miałem
ochoty zostawiać tego w moim pokoju. Jakoś nie bawiła mnie wizja
powrotu do pokoju, który pachnie szynką.
Rozglądałem
się w około, aby znaleźć miejsce, gdzie mógłbym to zostawić.
Kawałek ode mnie zobaczyłem małego, puchatego, białego psa.
Podszedłem do niego.
-chodź
Pikuś -zawołałem. Pies nie zareagował -Reksio -powiedziałem. Nic
-chodź tu głupi psie -powiedziałem głośniej i wystawiłem
szynkę.
Mała
puchata kulka podeszła do mnie i o mało z moją ręką nie zjadła
szynki.
Wtedy
zobaczyłem przed sobą kobiece stopy w szpilkach. Podniosłem trochę
wyżej wzrok i zobaczyłem szczupłe łydki. Uśmiechnąłem się.
Chciałem
już spojrzeć na jej twarz, gdy usłyszałem.
-nakarmił
pan mojego psa? -zapytała piskliwym głosem.
Podniosłem
się i spojrzałem na nią.
-ja...
-zacząłem i przeczesałem dłonią włosy.
Kobieta
spojrzała na mnie i przymrużyła oczy.
-Marcie!
-krzyknęła za siebie -czy to nie jest...
-Harry
Styles! -krzyknął jeszcze bardziej piskliwy głos.
Byłem
niewyspany, bolała mnie głowa, a one jeszcze tak piszczały. Chyba
nakarmiłem nie tego psa co trzeba.
-czy
mógłbyś dać mi autograf? -zapytała szukając czegoś w torebce.
Miałem nadzieję, ze szuka broni. Przynajmniej miałbym czym
strzelić sobie w łep.
Gdzieś
za sobą usłyszałem głos Louisa.
-Harry
to nie czas na pogaduszki.
-Louis?
-skrzywiłem się, gdy znowu usłyszałem głos tej małej -jesteście
tu wszyscy? -jak na zawołanie pojawili się chłopaki -dacie mi
swoje autografy?
Z
uśmiechem na twarzy złożyliśmy podpisy w jej notatniku.
-mogę
jeszcze zdjęcie? -zapytała
Ustawiliśmy
się w rządku. Dziewczyna zrobiła chyba z tysiąc zdjęć.
-dobra
chłopaki. Uśmiechamy się i zwiewamy -powiedziałem -trzy
-krzyknąłem i jak na zawołanie wszyscy wzięliśmy nogi za pas. To
musiało być dobre zdjęcie. Pewnie załapała nasze uciekające
tyłki.
-Harry
od kiedy uciekamy -zapytał Liam, gdy siedzieliśmy już w aucie
-od
kiedy spieszymy się na sesje -odparłem z szerokim uśmiechem
-czemu
z nią rozmawiałeś? -zapytał Naill
-nakarmiłem
jej psa
-czym?
-zapytał
-szynką...
-Harry
-usłyszałem głos Louisa.
*Julia
-powiedz,
że to koniec -po godzinie nudnego filmu miałam ochotę umrzeć.
-jeszcze
nie -powiedziała
Wzięłam
telefon i napisałam do Harrego.
Ja:
Ratuj mnie przed zwariowaniem!

Ratuj mnie przed zwariowaniem i dodawaj częściej częšci, bo żyję w stresie!
OdpowiedzUsuńLovciam to opowiadnie i sprawdzam co jakieś trzy godziny czy czegoś nie wrzuciłaś i czekam i czekam i czekam...
Bardzo mi milo, że się podoba :)
Usuńjutro bd kolejny rozdział :)
pozdrawiam cieplutki :*
chyba nie wytrzymam!!!
UsuńDasz radę kochana:)
Usuń