czwartek, 10 września 2015

Rozdział 32 c.d

Z dedykacją dla Justyna Nachman


„Rozdział nie jest ocenzurowany. Może zawierać przekleństwa i obraźliwe słowa”

*Harry
Bolał mnie tyłek. Podniosłem się i zacząłem zmierzać w stronę Julii. Musiałem wyglądać jak dziadek o lasce.
Julia cały czas się ze mnie śmiała.
-bardzo śmieszne ! -krzyknąłem
-Haroldzie -pisnęła i klasnęła w dłonie.
Puściła się bandy i klepnęła tyłkiem na lód.
Teraz to ja się roześmiałem. Chciałem do niej podjechać, aby ją ponieść, ale nie mogłem. Myślałem, że posikam się ze śmiechu.
-to nie jest śmieszne, Styles -krzyknęła próbując się podnieść.
-pomogę ci -odparłem.
Próbowałem się nie śmiać, ale nie mogłem. Ze śmiechu zatoczyłem się do tyłu i sam znowu upadłem na cztery litery.
-o kurwa! -krzyknąłem
Teraz już nie było szans, abym się podniósł.
Chyba złamałem sobie kość ogonową.
-Harry, żyjesz? -zapytała Julia podchodząc do mnie na czworaka.
-chyba umarłem -wyjąkałem
Julia znowu się roześmiała. Położyła się obok mnie, kładąc głowę na moim ramieniu.
-zauważyłeś może, że przy mnie zawsze coś ci się dzieje? -zapytała
-czuję to -szepnąłem, przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem w czubek głowy.
Tak, za każdym razem coś działo się z moim sercem.
-musimy wstać, bo się przeziębimy -mruknąłem
Wziąłem kilka głębszych oddechów i próbowałem usiąść.
-o Boże -syknąłem
-masz wszystko na miejscu? -zapytała Julia.
Pomacałem się po kroczu i uśmiechnąłem do niej.
-tak, on jest na miejscu.
Julia uderzyła mnie w ramie, a ja znowu zacząłem się śmiać.
-myślę, że za mocno uderzyłeś się w głowę.
-chyba jeszcze za słabo -wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
Wziąłem się za rozwiązywanie łyżew. Nie miałem zamiaru znowu wylądować na tyłku.
Odrzuciłem je na bok i ukląkłem na kolana. Ból rozszedł mi się po całym ciele.
Bądź twardy, Styles. Bądź mężczyzną!
-pomogę ci -rzuciłem i zabrałem się za rozwiązywanie jej łyżew.
-to nie był chyba najlepszy pomysł -rzuciła
-jaki?
-te łyżwy
-masz rację -uśmiechnąłem się do niej -moja dupcia cię popiera.
Podniosłem się powoli i podałem jej rękę.
-chodźmy.
*
Ponownie wcisnęliśmy się do mini. Choć w obecnej sytuacji, to nie był najlepszy pomysł.
-jedziemy coś zjeść? -zapytałem
-wolałabym wrócić do domu -rzuciła
Poczułem ukucie w okolicy serca.
-rozumiem -odparłem cicho.
-nie bierz tego do siebie, Harry -uśmiechnęła się
-nie biorę -rzuciłem -wychodzę po prostu z założenia, że nie chcesz ze mną jeść. Już drugi raz mi odmawiasz.
-martwię się po prostu o twój biedny tyłeczek -odparła z uśmiechem.
Tak naprawdę to chciałem zawieść ją do jakiejś restauracji i napchać jedzeniem, ale cóż. Nie chciałem nadwerężać naszej przyjaźni. Odwiozłem ją do domu.
-do zobaczenie -rzuciła.
Pocałowała mnie lekko w policzek i tyle ją widziałem.
*
-Harry, co jest? -zapytała Gemmie, kiedy próbowałem wysiąść z jej auta -rozbiłeś je?
-nie -syknąłem, gdy wreszcie się rozprostowałem.
-co się stało?
-nic -ruszyłem w stronę, gdzie przed chwilą zatrzymała się taksówka -dzięki za auto.

*Julia
Weszłam do domu próbując powstrzymać się od śmiechu. Tak naprawdę to była udana randka.
-gdzie byłaś? -usłyszałam głos Damiena
-na łyżwach -odparłem
-na łyżwach? -zdziwił się -przecież, ty nie umiesz jeździć!
-wiem -odparłam z uśmiechem
-musiałabyś wziąć kilka lekcji u Harrego. On bardzo dobrze jeździ -rzucił
-doprawdy? -zapytałam.
Próbowałam się nie roześmiać, ale jak przypomniałam sobie o jego upadkach o mało nie padłam ze śmiechu.

-czy ja powiedziałem coś śmiesznego? -zapytał.

*******
Rysunek jest mojego wykonania...
Nigdy nie potrafiłam rysować portretów :)
"Harry", to jeden z niewielu jakie wykonałam.
pytanie tylko takie, czy... Harry przypomina Harrego :D

4 komentarze:

  1. Dzięki :*
    Tak, ,,Harry" bardzo przypomina Harrego ;D
    Świetny rozdział, chociaż muszę przyznać, że do wcześniejszego trochę mu brakuje :(
    Z niecierpliwością czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział wspaniały :D Rysunek też :) Harry wygląda, jak Harry...nie można zaprzeczyć ;P

    OdpowiedzUsuń