„Rozdział nie jest ocenzurowany.
Może zawierać przekleństwa i obraźliwe słowa”
*Julia
Obudziło mnie jasne światło,
świecące mi prosto w oczy.
Czułam jakby przez moją głowę
przejechał czołg.
Powoli się podniosłam i rozejrzałam
po pomieszczeniu.
Gdzie ja jestem?
Szybko przypomniałam sobie wczorajszy
dzień. Spotkałam się z Harrym Stylesem!
Upadłam z powrotem na łóżko i
szybko się podniosłam.
Właściwie gdzie on jest?
Zostawił mnie z nie opłaconym
rachunkiem?
Rozejrzałam się dokładnie i wtedy go
zobaczyłam. Spał skulony na fotelu.
Noże, on spał na fotelu, gdy ja
rozwaliłam się na całym łóżku!!!
ale, ale, ale... to chyba o nim dobrze
świadczy.
Wstałam z łóżka i podeszłam po
cichu do niego. Musiałam wracać do domu, a nie chciałam wychodzić
bez pożegnania, a po za tym przeze mnie bd musiał zapłacić za
całą noc w hotelu!
-Harry -dotknęłam lekko jego
ramienia.
Otworzył szeroko oczy i spojrzał na
mnie. Nigdy nie widziałam faceta, który tak szybko się budzi.
-Julio -powiedział ochrypłym głosem,
a mnie serce zrobiło fikołka i podeszło do gardła. Kurde, w
brzuchu poczułam stado motyli.
-muszę iść -szepnęłam, mój głos
drżał
-odwiozę cię -podniósł się z
fotela.
Jęknął głośno. Chwilę stał
pochylony do przodu, a później się wyprostował. Mogłam dać
sobie uciąć rękę, że usłyszałam jak strzelają mu kości.
-mogłeś spać na łóżku
-powiedziałam cicho.
Harry spojrzał najpierw na łóżko, a
później na mnie.
-nie byłem przekonany, czy chciałabyś
obudzić się obok mnie rano -uśmiechnął się.
Miał rację. Nie wiem, czy chciałabym
spać z nim w tym samym łóżku.
Mogłabym wtedy pomyśleć, ze my...
-która godzina?-zapytał
-nie wiem
Harry spojrzał na zegarek i lekko się
skrzywił.
-czwarta rano
-muszę iść -szepnęłam
-zjemy śniadanie? -zapytał
Pokręciłam głową w odpowiedzi.
-dobrze, chodźmy.
Całą drogę do domu milczeliśmy, a
raczej to ja milczałam. Czułam się skrępowana swoim wczorajszym
zachowaniem, a nie wspominając o tym jak czułam się w jego
obecności.
Czy to dziwne, ze się w nim
zakochałam?
Nie zakochałam się w Stylesie, tylko
w tym Harry, który do mnie pisał.
Dobra, co ja pieprzę?! Boże,
zakochałam się w Stylesie!
Zakochałam się w facecie, do którego
wzdychają wszystkie dziewczyny na świecie.
Mógłby mieć każdą... dlaczego
teraz siedzi ze mną?
Spojrzałam na swoje dłonie i
przygładziłam nimi sukienkę, która była cała pognieciona od
snu.
Przyłożyłam sobie dłoń do czoła.
Boże jaka ja byłam głupia. Nawet nie spojrzałam jak wyglądałam.
Pewnie niejedna postać z horrorów, mogła pozazdrościć mi
wizerunku.
-jesteśmy -usłyszałam głos Harrego.
Spojrzałam na swój dom.
-dziękuję -odparłam -dziękuję za
spotkanie
-ja również -uśmiechnął się.
Nachylił się nade mną i otworzył mi drzwi. -zdzwonię.
Roześmiałam się.
-zadzwonisz? -zapytałam -Harry, nie
bądźmy śmieszni. Wiesz co to znaczy... powiedz, że było miło i
tyle -szepnęłam
-powiedziałem, że zadzwonię to
zadzwonię
-tak, oczywiście -uśmiechnęłam się
słodko
Harry wyszedł z auta i podszedł do
mojej strony. Odpiął mi pas i wyciągnął z auta.
-słuchaj. Idź już, dopóki nie
jestem wkurwiony -spojrzał mi w oczy -jestem zmęczony.
-żegnaj, Harry -odparłam i ruszyłam
do domu. Wiedziałam, ze to było nasze ostatnie spotkanie, ostatnie
pożegnanie.
Wchodząc po schodach do swojego pokoju
poczułam się źle. Byłam głupia, musiałam się upić!
Nagle mój telefon zadzwonił.
-hallo -rzuciłam półszeptem.
-mówiłem, że zadzwonię -usłyszałam
głos Harrego
-Harry...
-odezwę się wieczorem, jak się
wyśpię
-dobranoc, Harry
-miłego dnia, Julio -rozłączył się
Długo wpatrywałam się w telefon. On
naprawdę zadzwoniła!
-Boże, to naprawdę był Harry Styles
-wyjąkałam zasłaniając usta.
-Julianie -podniosłam oczy do góry.
Na samym szczycie schodów stała mama.
-witaj mamo -odparłam z uśmiechem
-dobrze się czujesz? -zapytała
schodząc do mnie -Felicja, dzwoniła, ze sie źle poczułaś
-musiałam coś zjeść
-może nie idź dziś do szkoły
-wyszeptała kładąc dłoń na moim czole, a ja modliłam sie aby
nie wyczuła ode mnie alkoholu.
*
Wchodząc do pokoju o mało nie
poleciałam na twarz. Tak się wczoraj stroiłam, że porozwalałam
wszystkie moje ubrania po całym pokoju.
Utorowałam sobie przejście nogą.
Musiałam sie umyć.
*
Ledwo weszłam do szkoły, kac morderca
rządził!! była nie wyspana, bolało mnie wszystko, ale to nie to
mi dokuczało. Miałam takiego moralnego kaca...
-Julio! -usłyszałam za sobą głos
Fi.
Przystanęłam i czekałam jak na
ścięcie.
Nie wiedziałam jak wytłumaczyć jej
tą całą wczorajszą sytuację.
-ładny był? -zapytała
Ładny? Był piękny, krzyczała we
mnie każda cząstka.
-tak -kiwnęłam głową -był jedyny w
swoim rodzaju.
-to ci się trafiło -wyszeptała -ale żeby zostać u niego na noc?
-to ci się trafiło -wyszeptała -ale żeby zostać u niego na noc?
-upiłam się -odparłam zrezygnowana
-co? Kurde, ty naprawdę...
-tak, naprawdę się upiłam
-powiedziałam trochę głośniej
-coś ty zrobiła! -jęknęła Fi
-no co, byłam zdenerwowana
-a on, co na to? -zapytała
-no nic. Spaliśmy
-razem?!
-osobno -odparłam uspakajając ja.
-odwiózł cię do szkoły? -zapytała
rozglądając się
-nie, do domu
-powiedział coś?
-powiedział, że zadzwoni.
Fi spojrzała na mnie ze smutną miną
i położyła mi dłoń na ramieniu.
-tak mi przykro -wyjąkała
-z jakiego powodu?
-jak facet mówi, że zadzwoni, to nie
zadzwoni, ale w twoim wypadku nie dziwię się -odparła obojętnie
No tak miała rację. Każdy facet po
takim czymś, to nawet nie chciałby na mnie patrzeć... ale to był
Harry Styles.
-tez to mu powiedziałam
-i co?
-wyrzucił mnie z auta -wzruszyłam
ramionami -powiedział, że jak mówi, że zadzwoni to zadzwoni.
-gadasz! -zdziwiła się -ten koleś
wyrzucił cię z auta?!
-tak, wyrzucił -uśmiechnęłam się
-ledwo weszłam do domu, a zadzwonił.
-i co powiedział?
-że zadzwoni wieczorem
-ech...
-musi się wyspać. A po za tym coś mi
obiecał
-co?
-dowiesz się wszystkiego w odpowiednim
czasie -akurat zadzwonił dzwonek i uratował mnie przed tłumaczeniem
się.
******
Wszystkim uczącym się... życze powodzenia D:
******

Wspaniały :) Pozdrawiam. ;*
OdpowiedzUsuńDziękuję :))
Usuńpozdrawiam :)