poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 29 (on nie zadzwoni)


„Rozdział nie jest ocenzurowany. Może zawierać przekleństwa i obraźliwe słowa”
*Julia
Obudziło mnie jasne światło, świecące mi prosto w oczy.
Czułam jakby przez moją głowę przejechał czołg.
Powoli się podniosłam i rozejrzałam po pomieszczeniu.
Gdzie ja jestem?
Szybko przypomniałam sobie wczorajszy dzień. Spotkałam się z Harrym Stylesem!
Upadłam z powrotem na łóżko i szybko się podniosłam.
Właściwie gdzie on jest?
Zostawił mnie z nie opłaconym rachunkiem?
Rozejrzałam się dokładnie i wtedy go zobaczyłam. Spał skulony na fotelu.
Noże, on spał na fotelu, gdy ja rozwaliłam się na całym łóżku!!!
ale, ale, ale... to chyba o nim dobrze świadczy.
Wstałam z łóżka i podeszłam po cichu do niego. Musiałam wracać do domu, a nie chciałam wychodzić bez pożegnania, a po za tym przeze mnie bd musiał zapłacić za całą noc w hotelu!
-Harry -dotknęłam lekko jego ramienia.
Otworzył szeroko oczy i spojrzał na mnie. Nigdy nie widziałam faceta, który tak szybko się budzi.
-Julio -powiedział ochrypłym głosem, a mnie serce zrobiło fikołka i podeszło do gardła. Kurde, w brzuchu poczułam stado motyli.
-muszę iść -szepnęłam, mój głos drżał
-odwiozę cię -podniósł się z fotela.
Jęknął głośno. Chwilę stał pochylony do przodu, a później się wyprostował. Mogłam dać sobie uciąć rękę, że usłyszałam jak strzelają mu kości.
-mogłeś spać na łóżku -powiedziałam cicho.
Harry spojrzał najpierw na łóżko, a później na mnie.
-nie byłem przekonany, czy chciałabyś obudzić się obok mnie rano -uśmiechnął się.
Miał rację. Nie wiem, czy chciałabym spać z nim w tym samym łóżku.
Mogłabym wtedy pomyśleć, ze my...
-która godzina?-zapytał
-nie wiem
Harry spojrzał na zegarek i lekko się skrzywił.
-czwarta rano
-muszę iść -szepnęłam
-zjemy śniadanie? -zapytał
Pokręciłam głową w odpowiedzi.
-dobrze, chodźmy.
Całą drogę do domu milczeliśmy, a raczej to ja milczałam. Czułam się skrępowana swoim wczorajszym zachowaniem, a nie wspominając o tym jak czułam się w jego obecności.
Czy to dziwne, ze się w nim zakochałam?
Nie zakochałam się w Stylesie, tylko w tym Harry, który do mnie pisał.
Dobra, co ja pieprzę?! Boże, zakochałam się w Stylesie!
Zakochałam się w facecie, do którego wzdychają wszystkie dziewczyny na świecie.
Mógłby mieć każdą... dlaczego teraz siedzi ze mną?
Spojrzałam na swoje dłonie i przygładziłam nimi sukienkę, która była cała pognieciona od snu.
Przyłożyłam sobie dłoń do czoła. Boże jaka ja byłam głupia. Nawet nie spojrzałam jak wyglądałam. Pewnie niejedna postać z horrorów, mogła pozazdrościć mi wizerunku.
-jesteśmy -usłyszałam głos Harrego.
Spojrzałam na swój dom.
-dziękuję -odparłam -dziękuję za spotkanie
-ja również -uśmiechnął się. Nachylił się nade mną i otworzył mi drzwi. -zdzwonię.
Roześmiałam się.
-zadzwonisz? -zapytałam -Harry, nie bądźmy śmieszni. Wiesz co to znaczy... powiedz, że było miło i tyle -szepnęłam
-powiedziałem, że zadzwonię to zadzwonię
-tak, oczywiście -uśmiechnęłam się słodko
Harry wyszedł z auta i podszedł do mojej strony. Odpiął mi pas i wyciągnął z auta.
-słuchaj. Idź już, dopóki nie jestem wkurwiony -spojrzał mi w oczy -jestem zmęczony.
-żegnaj, Harry -odparłam i ruszyłam do domu. Wiedziałam, ze to było nasze ostatnie spotkanie, ostatnie pożegnanie.
Wchodząc po schodach do swojego pokoju poczułam się źle. Byłam głupia, musiałam się upić!
Nagle mój telefon zadzwonił.
-hallo -rzuciłam półszeptem.
-mówiłem, że zadzwonię -usłyszałam głos Harrego
-Harry...
-odezwę się wieczorem, jak się wyśpię
-dobranoc, Harry
-miłego dnia, Julio -rozłączył się
Długo wpatrywałam się w telefon. On naprawdę zadzwoniła!
-Boże, to naprawdę był Harry Styles -wyjąkałam zasłaniając usta.
-Julianie -podniosłam oczy do góry. Na samym szczycie schodów stała mama.
-witaj mamo -odparłam z uśmiechem
-dobrze się czujesz? -zapytała schodząc do mnie -Felicja, dzwoniła, ze sie źle poczułaś
-musiałam coś zjeść
-może nie idź dziś do szkoły -wyszeptała kładąc dłoń na moim czole, a ja modliłam sie aby nie wyczuła ode mnie alkoholu.
*
Wchodząc do pokoju o mało nie poleciałam na twarz. Tak się wczoraj stroiłam, że porozwalałam wszystkie moje ubrania po całym pokoju.
Utorowałam sobie przejście nogą.
Musiałam sie umyć.
*
Ledwo weszłam do szkoły, kac morderca rządził!! była nie wyspana, bolało mnie wszystko, ale to nie to mi dokuczało. Miałam takiego moralnego kaca...
-Julio! -usłyszałam za sobą głos Fi.
Przystanęłam i czekałam jak na ścięcie.
Nie wiedziałam jak wytłumaczyć jej tą całą wczorajszą sytuację.
-ładny był? -zapytała
Ładny? Był piękny, krzyczała we mnie każda cząstka.
-tak -kiwnęłam głową -był jedyny w swoim rodzaju.
-to ci się trafiło -wyszeptała -ale żeby zostać u niego na noc?
-upiłam się -odparłam zrezygnowana
-co? Kurde, ty naprawdę...
-tak, naprawdę się upiłam -powiedziałam trochę głośniej
-coś ty zrobiła! -jęknęła Fi
-no co, byłam zdenerwowana
-a on, co na to? -zapytała
-no nic. Spaliśmy
-razem?!
-osobno -odparłam uspakajając ja.
-odwiózł cię do szkoły? -zapytała rozglądając się
-nie, do domu
-powiedział coś?
-powiedział, że zadzwoni.
Fi spojrzała na mnie ze smutną miną i położyła mi dłoń na ramieniu.
-tak mi przykro -wyjąkała
-z jakiego powodu?
-jak facet mówi, że zadzwoni, to nie zadzwoni, ale w twoim wypadku nie dziwię się -odparła obojętnie
No tak miała rację. Każdy facet po takim czymś, to nawet nie chciałby na mnie patrzeć... ale to był Harry Styles.
-tez to mu powiedziałam
-i co?
-wyrzucił mnie z auta -wzruszyłam ramionami -powiedział, że jak mówi, że zadzwoni to zadzwoni.
-gadasz! -zdziwiła się -ten koleś wyrzucił cię z auta?!
-tak, wyrzucił -uśmiechnęłam się -ledwo weszłam do domu, a zadzwonił.
-i co powiedział?
-że zadzwoni wieczorem
-ech...
-musi się wyspać. A po za tym coś mi obiecał
-co?

-dowiesz się wszystkiego w odpowiednim czasie -akurat zadzwonił dzwonek i uratował mnie przed tłumaczeniem się.
******
Wszystkim uczącym się... życze powodzenia D:
******

2 komentarze: