chcę Ciebie was
*Julia
Wchodząc do pokoju o mało nie
zapomniałam oddychać. Tego nie można było nazwać pokojem! Był
chyba wielkości naszego domu!
Ale czego to ja się spodziewałam?
Przecież to Harry Styles!
Spojrzałam na niego.
-a ja nie lubię jak ktoś na mnie
krzyczy! -krzyknął
-dupek -rzuciłam
-przepraszam -wyjąkał
-tak...
-wynagrodzę co to -wyszeptał
-czym?
-nie wiem
-chcesz mi to wynagrodzić... tym
-okręciłam się i wskazałam palcem cały apartament.
-nie -odparł patrząc na swoje buty
-to dobrze, bo nie lecę na kasę
-coś wymyślę -wyszeptał.
Miałam wrażenie, że go uraziłam.
Chciałam podejść do niego i go przytulić. Musiałam jednak być
twarda.
-coś wymyślę -powtórzył drugi raz,
a mnie do głowy przyszedł szatański pomysł.
Nawet go nie przemyślałam, a słowa
same wystrzeliły z moich ust jak z procy.
-nie mam żadnego zespołu na bal
-uśmiechnęłam się
Harry podniósł na mnie wzrok.
-kogo chcesz? -zapytał podchodząc
-spróbuję to załatwić.
-chcę was -wyszeptałam
-myślę, że uda mi... -spojrzał na
mnie -co powiedziałaś?
-chcę was -powiedziałam głośniej
-słucham?
-czego nie rozumiesz w słowie „WAS”?
-jestem po prostu zdziwiony. Przecież
nas nie lubisz -rzucił
-nie to, że nie lubię. Tylko nie
mdleje na wasz widok.
Harry uśmiechnął się.
Tym uśmiechem mógł rozgrzać tysiące
lasek na świecie, włącznie ze mną.
Uśmiechnęłam się do niego, przecież
to było wiadome, że mnie szybko udobrucha.
Jednak jestem zodiakalnym skorpionem, a
one są pamiętliwe.
Wtedy znowu uderzyła mnie kolejna
myśl.
-przepraszam, Harry -szepnęłam -nawet
nie pomyślałam, przecież jesteście zajęci -wyjąkałam
-zapomnij, nie było sprawy.
-Julio, daj spokój. Pogadam z
chłopakami -odparł z uśmiechem -mamy akurat wolny termin -podrapał
się po głowie -chciałem iść z tobą na bal. Robiłem wszystko,
aby nie zając tego dnia. -odparł prawie niesłyszalnym głosem.
Chwilę potrwało za nim przetworzyłam
to co powiedział. Nie mogłam uwierzyć. Harry Styles zmienił
plany, aby pójść ze mną na bal!
-ale przynajmniej teraz pójdę...
-to pójdziesz ze mną? -zapytałam
-myślałem, że nie będziesz chciała
ze mną iść -szepnął
-zaprosiłam cię przecież -przerwałam
i dodałam -pani w sekretariacie trochę się zdziwiła, kiedy
wpisałam cię na listę, jako „Harry Potter”
Harry się roześmiał. Już trochę
zaczęłam się przyzwyczajać do tego, że Harry, to TEN Harry.
*Harry
Odetchnąłem z ulgą, gdy kryzys
został zażegnany, tak przynajmniej mi się wydawało.
Po prostu tak dobrze mi się z nią
pisało, że nie chciałem tego stracić.
-masz może coś do picia? -zapytała
-częstuj się -wskazałem na lodówkę.
Nawet nie pomyślałem, że skieruje
się do barku i weźmie wino. Dobra większym zdziwieniem było, że
piła bezpośrednio z butelki.
Obraz Juli z alkoholem nie pasował mi
do wizji Juli z moich wyobrażeń.
-chyba nie powinnaś pić -wyjąkałem
-pozwól, że to ja zdecyduję o tym co
powinnam, a czego nie -odparła
Podniosłem ręce w górę.
Skapitulowałem. Ta dziewczyna mogła powiedzieć słowo, a ja
zrobiłbym wszystko.
-zapomniałem o róży -przeczesałem
dłonią włosy -zostawiłem ją na parkingu.
Zauważyłem kosz stojący na stoliku.
Podszedłem do niego i wyciągnąłem z niego mały biały kwiat.
-to dla ciebie -wyszeptałem
-Harry, to ozdoba pokoju -odparła
biorąc ode mnie kwiat
-tobie się bardziej przyda
-uśmiechnąłem się
-zapewne -odwzajemniła mój uśmiechnął
-a jak ci się podoba koncert?
-zapytałem
-był spoko
-spoko?
-przepraszam, był spoko do momentu,
gdy ktoś oblał mnie wodą -podrapałem się po głowie
-przepraszam, to nie było...
-jasne -odparła i ponownie napiła się
z butelki
-przepraszam
-podobał mi się ten, który tak
podrzuca mikrofonem
-Liam
-muszę zapamiętać -odparła
podnosząc butelkę do góry
-miło -odparłem. Nawet nie
pomyślałem, ze na naszej pierwszej randce będziemy rozmawiać o
Liamie.
Julia przechyliła butelkę.
Prawdopodobnie wypiła całą jej zawartość.
-nie pij -szepnąłem
-oczywiście -odparła kładąc butelkę
na podłogę.
Stanąłem koło okna i podparłem się
dłońmi o biodra.
Julia popatrzyła na mnie i roześmiała
się.
-z czego się śmiejesz? -zapytałem
zdziwiony
-wyglądasz jak Power Ranger -spojrzała
na mnie ponownie. Wystawiła rękę zaciśniętą w pięść przed
siebie -go, go power ranger -roześmiała się głośno i spadła z
łóżka.
Szybko do niej podbiegłem. Leżała na
podłodze z rozciągniętymi ramionami. Za dużo wypiła.
-za dużo wypiłam -wymamrotała.
-zauważyłem -szepnąłem podnosząc
ją z podłogi.
-odwiozę cię do domu
-mama mnie zabije -szepnęła
-to co mam z tobą zrobić? -zapytałem
Julia uśmiechnęła się i
przyciągnęła mnie do siebie. Miałem niecenzurowane myśli.
-muszę zadzwonić do Fi -wyszeptała
przy moich ustach.
Moja krew zawrzała.
-dobrze -poszedłem i przyniosłem jej
torebkę -proszę.
*Julia
Wzięłam telefon, który podał mi
Harry. Ledwo widziałam na oczy. Nie wiem jakim cudem udało mi się
wybrać numer do Fi.
Za dużo wypiłam!!!!!
-Julies? -usłyszałam jej głos
-gdzie jesteś? -zapytałam próbując
seplenić
-na zakupach
-aha
-jesteś pijana -rzuciła oburzona
-za dużo wypiłam -zaczęłam się
śmiać.
-Julies, gdzie jesteś?
-spokojnie. Mam sprawę
-nie przyniosę ci więcej!!!
Roześmiałam się.
Harry przyglądał mi się ze
zmarszczonym czołem.
I wtedy „TO” uderzyło we mnie jak
piorun z jasnego nieba.
„ZAKOCHAŁAM SIĘ”
-Julies, jesteś tam?
-tak, jestem -wytrzeźwiałam
momentalnie
-co chciałaś? Zapytała
-musisz mnie kryć
-słucham? -zapytała zdziwiona
-zadzwoń do mojej mamy i powiedz jej,
ze zostaje u ciebie. Wytłumaczę ci to jutro -rozłączyła się.
Patrząc na Harrego położyłam głowę
na poduszkę.
Zamknęłam oczy. Usnęłam z myślą,
że Harry...
Mój ukochany Harry...
*******
kto by pomyślał, że Julia... alkohol to chyba nie najlepsza sprawa :D
*******
nie myślcie, że Julia tak po prostu mu wybaczyła :)))) na zemstę przyjdzie czas :P
******
postaram się dodawać rozdziały codziennie...
******
chcecie dłuższą wersje opowiadania, czy skróconą ??? :D

Kocham,kocham,kocham rozdziały codziennie TAK <3 pozdrawiam Ania :*
OdpowiedzUsuńDziękuję, pozdrawiam:)
UsuńO MAMO !!!! CUDOWNYYYY <3 Czekam z niecierpliwością na następny :D I oczywiście chcę dłuższą wersję *.*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Dziękuję:)
Usuńpozdrawiam:)))