z dedykacją dla Justyna Nachman
*Harry
Julia: tak, Harry?
Ja: nie, nic... czekam na spotkanie :)
Był niedzielny poranek.
Londyn wyglądał tak samo. Nic się tu
nie zmieniło.
Tylko moja siostra się zmieniła.
Teraz stała nade mną i patrzała na mnie swoimi wielkimi oczami.
To był jednak zły pomysł nocować u
niej. Co mi się nie podobało w podróży do domu?
Już wiem co mi nie pasowało... moja
warga. Przyłożyłem dłoń do wargi. Opuchlizna zeszła.
-Harry...
-daj mi spać -jęknąłem
-jest już po trzynastej -rzuciła
-odwiozę cię do domu -dodała
-Żartujesz sobie, prawda? -spojrzałem
na telefon. Naprawdę było już po pierwszej.
-no raczej -odparła i przewróciła
oczami.
-już wstaję -westchnąłem
Pierwszy dzień wolnego, a mnie już
wszędzie ciągną. Ubrałem się marudząc pod nosem. Chciałem
sobie odpocząć, a dziś miałem ochotę spać cały dzień. A po za
tym była niedziela! Ustawowo wolny dzień od pracy!
-Harry, słyszę nawet na dole jak
marudzisz! -krzyknęła Gemma
-tak... to zawsze słyszysz! -rzuciłem
Ja: dzień dobry, Julio i miłej
niedzieli :*
Dziś tylko było mnie na tyle stać.
Chciałem się przywitać, ale nie miałem humoru na dłuższe
rozmowy.
Musiałem jednak wymyślić jak i gdzie
mam się spotkać z Julią, a najszczególniej musiałem wymyślić
jak ją udobruchać jak dowie się, że ją okłamałem.
Dobrze nie okłamałem, a zataiłem
prawdę.
Jak zwał tok zwał, ale i tak będzie
zła.
*Julia
Nie cierpię niedzieli. Jest to dzień,
w którym ludzie poruszają się jak muchy w smole. Wszystko robią
jakby w zwolnionym tempie. Nawet Alex, który zazwyczaj biegał po
całym domu jak szalony, teraz siedział obok mamy w salonie i
czytali gazetę.
TAK, czytali jedną gazetę!
Ostatnio patrzałam przychylnym okiem
na Alexa, co było dziwne.
Mama była taka szczęśliwa przy nim.
Jakoś nie mogłam sobie przypomnieć, żeby taka była przy tacie.
Ojciec, właśnie. Miałem dziś do
niego zadzwonić i znów się z nim umówić.
Tak naprawdę to nie miałam ochoty się
z nim widzieć. Nie wiem dlaczego, ale tak było.
Mój telefon zawibrował.
Cookie: dzień dobry, Julio i miłej
niedzieli :*
Poczułam się dziwnie. Harry nigdy nie
był taki oficjalny.
Ja: dzień dobry, Harry
Odpisałam mu, ale nawet nie odpisał.
No wspominał, że ma wolne. Pewnie
chciał je wykorzystać. Tak więc nie będzie marnował na mnie
czasu.
*
Cookie: właśnie wypiłem za słodką
herbatę :)
Ja: że jak? o.O
Cookie: miałem nadzieję, że znowu
znajdę jakąś wiadomość od Ciebie :D
Ja: dlaczego...
Cookie: znalazłem Twoje pudełko w
cukierniczce :)
No przynajmniej ten dupek Luck, schował
mój numer do cukierniczki.
Ale i tak miałam ochotę go zabić!
Idiota jeden! Mógł przecież
powiedzieć „Sorry mała, ale nie lecę na Ciebie” przecież, to
takie proste!
Tylko dziwi mnie to, że przyszedł do
mnie i zaprosił mnie na bal.
Cookie: jesteś taka słodka, jak ta
herbata :)
Ja: taka słodka, że aż cię mdli? :)
Cookie: przyjemnie słodka :D
Ja: słodziku, to ja mam dużo w pracy
:P
Roześmiałam się. Zwróciłam przy
tym na siebie uwagę mamy i Alexa. Pomachałam.
Cookie: co myślisz o wtorku?
Ja: co myślę? Prawdopodobnie to nazwa
dnia tygodnia :D
Cookie: Jezusie... co myślisz, aby się
spotkać we wtorek?
Nie byłam na to przygotowana, ale
musiałam iść za ciosem...
Ja: pod jednym warunkiem
Cooke: jakim?
Ja: pójdziesz ze mną ba bal!
Cookie: kiedy?
Ja: w przyszły piątek :)
Cookie: dobrze, porozmawiamy o tym we
wtorek...
Ja: myślisz, że zmienię zdanie, gdy
Cie zobaczę?
Cookie: można tak powiedzieć...
Ja: dupek...
Cookie: myślę, że bd mnie gorzej
nazywać :P
Ja: chcesz mi coś powiedzieć?
Cookie: nie, dziś :)
Ja: Fi, Harry chce się spotkać!!!!!!!
FiFi: co?! Kiedy?!
Ja: we wtorek
FiFi: niech mi załatwi autograf Liama
i Nailla!!!
Ja: Fi!!!!!!!!!!!!
FiFi: no dobrze, przepraszam :(
FiFi : jestem u Ciebie za 5 minut.
Zabierz D, ciastka orzechowe!
Ja: ok
Spojrzałam na Damiena. Właśnie
pożerał ostatnią paczkę ciastek orzechowych. Musiałam mu ją
jakoś skonfiskować.
Dobra, dobra... skąd Fi wie, co
śrutuje mój brat?
Spojrzałam na telefon, który trzymał
Damien w dłoni. Ciągle się głupio uśmiechał.
Moja ukochana przyjaciółka miała mi
coś ciekawego do powiedzenia.
-mogę? -zapytałam Damiena. Skinął
głową.
Nim się zorientował, wzięłam całą
paczkę, a raczej co w niej zostało.
-ej, oddawaj -zawołał za mną
-nie! -krzyknęłam
-oddaj mi je!
-nie, nie, nie!
-oddaj mi je, jeśli ci życie miłe
-Damien ruszył w moją stronę
-to jest moje -usłyszałam za sobą
głos Fi.
Damien przystanął i spojrzał z
uśmiechem na Felicję. Teraz już miałam czarno na białym, że coś
między nimi jest.
-proszę -wręczyłam pudełko Fi
-podzielcie się
Ruszyłam w stronę schodów
-Julies, poczekaj -krzyknęła za mną
Fi.
Nie czekałam na nią. Weszłam do
swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko
-Julka, nie będę za tobą biegać
-wysapała
-chcesz mi coś powiedzieć? -zapytałam
-ja?
-nie ta pani obok -odparłam
*Harry
Siedziałem na przeciwko Robina i
mieszałem przesłodzoną herbatę. Oczywiście nie miałem zamiaru
jej pić. Z cukierniczki, która przed mną stała, zrobiłem
kopalnie złota.
-Harry, kochanie -mama położyła mi
rękę na ramieniu.
-tak, mamo? -zapytałem z uśmiechem
-bardzo się cieszę, że spędzisz ten
tydzień z nami -rzuciła
-ja bardziej -odparłem i wróciłem do
mieszania mojej herbaty.
Mieszanie przerwał mi dźwięk,
przychodzącej wiadomości.
Julia: Fi... spotyka się z moim
bratem!!!!
Wróciłem do mieszania herbaty. Jedną
ręką mieszałem herbatę, a drugą odpisywałem na wiadomość
Juli.
Ja: myślałem, że chcesz mieć
przyjaciółkę blisko siebie :)
-Harry, mam wrażenie, ze mógłbyś
jeszcze przy tym śpiewać, tańczyć i kręcić hula-hop -powiedział
Rob.
Uśmiechnąłem się w odpowiedzi.
*******
zbliżamy się wielkimi krokami do ich spotkania~!!!!!!!
*******
wiem, nie miało być dzis rozdziału, ale z faktu, że pojawił się nowych ich teledysk... chciałam coś wstawić.
Myślałam, że się nigdy nie doczekam "czegoś" z ich dojrzalszymi głosami :D
Pozdrawiam miłego weekendu :*

Wspaniały, jak wszystkie <3 Czekam z niecierpliwością na ich spotkanie :)
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
Usuńmiłego weekendu :)
I wzajemnie :D
Usuń:)
UsuńJeju!!! Odbija mi jak to czytam <3 dziękuję :*
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że się podoba 😁
Usuń