*Harry
Roześmiałem się.
Ta dziewczyna potrafi zabić swoją uprzejmością. Czyżby to
kolejna dziewczynka z dobrej rodziny, uczącej się w najlepszych
szkołach, gdzie właśnie uczą je wymuszonej kultury. Ale przecież
one nie pracują!
-co tak się
szczerzysz Styles? -gdzieś z zaświatów usłyszałem głos Liama.
-czyżbyś wymyślił kolejny mega suchar?
-nie. Piszę
-podniosłem telefon, aby go uświadomić co dokładnie robię.
-piszesz z jakąś
fanką? -zapytał uśmiechając się.
-nie... -
-piszesz z
siostrą? -zapytał -pozdrów ją.
-piszę z
dziewczyną -odparłem dumnie.
-to jednak piszesz
z fanką... -uśmiechnął się -skąd ma twój numer? O nie mów
cwany Lisie... pewnie skorzystałeś z jednej karteczki z wciśniętych
ci w rączkę.
-nie Liam... ona
nie jest moją fanką.
-jak...?
Z uśmiechem na
twarzy opowiedziałem Liamowi, jak znalazłem pudełko i jak
napisałem do właścicielki.
-jej uprzejmość
mrozi przez telefon -dodałem z uśmiechem.
-Harry czujesz się
dobrze? -gdzieś za pleców doszedł mnie głos Louisa.
-tak... czuję się
bardzo dobrze -odparłem
-no nie wiem
-stwierdził Liam i dodał szeptem -Harry spotkał laskę, która nie
jest jego fanką.
-co?! -krzyknął
Niall. Jeszcze jego mi tu brakowało -może on ma depresję? -zapytał
tak jakby mnie tam nie było.
-ktoś nie kocha
Harrego Stylesa? O Boże! -krzyknął Louis.
-nic mi nie jest!!
-krzyknąłem i poszedłem w stronę pomieszczeń sypialnych.
Miałem ochotę
wyskoczyć z samolotu. Takie długi lot z takim idiotami naprawdę
doprowadzało mnie do depresji.
Przez cały lot
drwili ze mnie. Czułem, że zapowiada się cudowny tydzień. Właśnie
tyle zajmie chłopakom nabijanie się ze mnie, aż zapomną dlaczego
to robili.
Na szczęście
chłopaki w drodze z lotniska do hotelu mnie olali i zamiast
dyskutować o mnie, to kłócili się o jakąś dziewczynę.
Było dość
późno, gdy zatrzymaliśmy się pod hotelem.
-Tokio
-wyszeptałem do siebie.
Spojrzałem na
zegarek, dochodziła pierwsza w nocy. Nie chciało mi się spać, nie
mogłem jakoś się przestawić. W Londynie był jeszcze dzień.
Ja: witaj piękna
Julio :)
Czekałem dość
długo za nim na moim telefonie wyświetliło się „1 wiadomość
tekstowa” otworzyłem ją i nagle moje powieki zaczęły się
kleić, ziewnąłem.
Julia: słodziku
to ja mam wystarczająco w pracy.
Ja: poproszę
herbatę... bez cukru proszę :)
Tym razem czekałem
długo na odpowiedź, chyba nawet przysnąłem, ale nie jestem tego
pewien.
Julia: na wynos?
Roześmiałem się.
Ta dziewczyna nawet nie wiedziała jaką reakcję we mnie wywołują
jej wiadomości.
Ja: Tak :)
Julia: to gdzie ją
wysłać na czarodziejskim dywanie :) może do Hogwartu?
Ja: nie tym razem
:) dziś do Tokio...
Julia: gdzie? Co
Ty tam robisz?!
Ja: mała
wycieczka ze znajomymi.
Spojrzałem na
wiadomość, którą właśnie wysłałem. Nie skłamałem tak do
końca. Przecież to była mała wycieczka ze znajomymi. Był z nim
Loui, Liam, Naill, a później miał dotrzeć Zayn ze starym znajomym
Damienem. Z Damiena Gilesa był twardy zawodnik, rozbrajał kobiety
jednym spojrzeniem, ale poza tym miał dobre pomysły. Pomagał im
tworzyć słowa do piosenek. Ale od kiedy Zayn odszedł ich drogi się
rozeszły. Przynajmniej jednak dobrze, że żyją na ścieżce
pokojowej.
Julia: takim to
dobrze. Teraz przepraszam... jestem trochę zajęta. To hmmm miłego
zwiedzania?
Ja: dziękuję.
Dobranoc :*
Julia: dobranoc?
o.O
Ja: tu jest prawie
druga nad ranem.
Nie zdążyłem
jednak przeczytać odpowiedzi, bo odpłynąłem w objęcia Morfeusza.
„Śniła mi się
łąka, pokryta stokrotkami. Siedziałem gdzieś tam między tymi
kwiatami. Czułem się taki lekki, czułem się jakby nic mnie nie
interesowało. Zaciągnąłem się świeżym powietrzem i zobaczyłem
stojącą do mnie tyłem postać. Rudowłosa kobieta. Stałą
nieruchomo z wyciągniętymi ramionami. Poddawała się powiewowi
wiatru. Jej długie rude włosy targał wiatr, a jej powiewna
sukienka w kwiaty unosiła się w górę i w dół.
-Julia -wyrwało
mi się z ust. Dziewczyna zaczęła się odwracać, prawie widziałem
jej twarz...”
-Harry wiem, że
tam jesteś... -ze snu wyrwał mnie głos mojej siostry, nagrywający
się na automatyczną sekretarkę -Harry jest już późno! Odbierz
ten przeklęty telefon! Nie będę się nagrywać na tą przeklętą
sekretarkę ty idioto! -Gemma jeszcze przez chwilę „rzucała
mięsem” pod moim adresem. Westchnęła i się rozłączyła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz