piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 11 (środa-czwartek)

Z dedykacją dla Justyna Nachman

*Harry

Obudziło mnie mocne szarpnięcie. Otworzyłem powoli oczy. Byłem dalej w samochodzie. Spojrzałem odruchowo na telefon. Jestem genialny, przecież go nie mam.
Wziąłem ze sobą wszystko oprócz telefonu, ale dziś i tak nie miałbym czasu na używanie go. Ciągle byliśmy w biegu. Tu to, tu tamto...
Nie dziwię się, że głowa mi teraz pękała. Czułem jakby przez moja głowę przeszłą orkiestra dęta.
-która godzina? -zapytałem mając nadzieję, że ktoś mi odpowie.
-dochodzi trzecia nad ranem, Panie Styles -odparł mi kobiecy głos.
Spojrzałem skąd dobiega ten głos. Byłem zdziwiony. Z przodu siedziała kobieta. Skąd ona się tu wzięła?! Czy ja zapadłem w jakiś sen zimowy?
-dziękuję -odparłem
Oparłem głowę na podgłówku i modliłem się, żebyśmy jak najszybciej dotarli do hotelu.
Chciałem właśnie poprawić się na fotelu, gdy głowa Louisa wylądowała na moich kolanach. Spojrzałem na niego. Spał jak trup.
Zacząłem lekko podskakiwać, jego głowa obijała się o moje nogi.
-co, gdzie, jak? -wymamrotał podnosząc głowę
-lubię jak kobiety leżą mi na kolanach -wymamrotałem
-że co? -zapytał przeciągając się
-to, ze nie lubię jak leżysz mi na kolanach.

Pół godziny później do swojego pokoju w hotelu. Łóżko wyglądało tak apetycznie, ze kładąc głowę na poduszce o mało się nie pośliniłem.
Nie mogłem iść spać. Musiałem napisać do Juli. Najpierw jednak wziąłem prysznic. Chłodna woda trochę otrzeźwiła mi umysł.
Na telefonie nie miałem żadnych wiadomości.
-zapomniała o mnie -wyszeptałem do siebie
Ja: właśnie złamałaś mi serce :(
Julia: tak...
Ja: co jest?
Bardzo zdziwiła mnie jej odpowiedź. Już przez telefon poczułem, że jest coś nie tak.
Julia: wczoraj miałam koszmarny dzień. Nawet nie miałam się komu wygadać :(
Potarłem czoło, poczułem smutek. Właśnie akurat dziś musiałem zapomnieć tego przeklętego telefonu.
Ja: przepraszam cię :( byliśmy ciągle w drodze, a poza tym zapomniałem telefonu :(
Nie odpisywała długo, więc poszedłem coś zjeść. Nie miałem ochoty powtarzać sytuacji sprzed paru dni.
Nie miałem ochoty jeść już kanapki, która smakowała szynką.
Wróciłem do pokoju i zobaczyłem, że dioda na telefonie mruga. Przyszła wiadomość.
Julia: nic się nie stało, Harry :)
Ja: mów
Julia: wolę nie...
Ja: mów i to teraz!
Julia: zespół, który miał grać na balu odmówił :( a ja ten bal organizuję...

Spojrzałem na wyświetlacz, przeczesałem dłonią włosy.
Ja: mogę ci jakoś pomóc?
Julia: nie, Harry, dam radę... ale dziękuję :)
Ja: ok, a właśnie... organizujesz bal?
Julia: zawsze, organizuję :) jestem przewodniczącą szkoły...
Ja: oooooo... „Królowa” :)
Julia: daj, spokój
Ja: jesteś „Święta Julia” :)
Julia: znowu mi słodzisz, Słodziku :)
Ja: tak... jestem taki słodki...
Julia: o Boże, Twoja skromność mnie przeraża :)
Ja: Skromność to podstawa :D
Julia: też tak myślę :)

Ziewnąłem, oczy zaczęły mi się kleić. Było już późno, a ja nie miałem przez cały dzień chwili na odpoczynek. Z wielką niechęcią napisałem.

Ja: Julio, moja kochana, muszę się położyć.
Julia: oczywiście, Harry. Dobranoc :*

Nawet nie wiem, kiedy odleciałem. Znowu czekała mnie nocka na fotelu.

*Julia

Ja: oczywiście, Harry. Dobranoc :*

Przytuliłem telefon do piersi. Pewnie już usnął, bo nie odpisał. Tam było już grubo po północy, więc nie dziwiłam się.
Tu było późne popołudnie, więc miałam jeszcze kilka godzin na wymyślenie, kto będzie nam przygrywać na balu.
Jedna z koleżanek mamy poleciła mi DJ, który grał na urodzinach jej syna. Nawet podrzuciła mi demo. Był świetny. Miałam nadzieję, że będzie miał wolny termin, ale i tak by przydała się jakaś niespodzianka muzyczna.
Ważne, że idzie dobrze i do przodu.
Zadzwoniłam do tego chłopaka i z uśmiechem na twarzy się rozłączyłam. Miał wolny termin i zgodził się. Zacięłam tańczyć i śpiewać na środku salonu. Nie było nikogo w domu, więc mogłam sobie na to pozwolić.
-Yes, Yes! -krzyknęłam
Usłyszałam klaskanie. Zatrzymałam się gwałtownie. Spojrzałam na drzwi prowadzące do kuchni. Stał w nich Alex.
-co tu robisz? -zapytałam
-hmmm... pomyślmy -zaczął pukać palcem w swoje usta -mieszkam? -zapytał podnosząc wysoko brwi.
-to wiem, a nie powinieneś być w pracy? -zapytałam
-skończyłem szybciej -dodał
-idę do siebie -odwróciłam się w stronę schodów.
-nie tak szybko moja Panno -powiedział, a mnie wmurowało. Nigdy tak się do mnie nie zwracał.
-co się stało? -zapytałam
-powiedzmy, że przyszedł twój rachunek za telefon -stwierdził z uśmiechem -od sumy na nim zaczęła boleć mnie głowa -wzięłam głęboki oddech. Kurde, czemu nie sprawdziłam poczty jak tylko wróciłam ze szkoły?
-no dobrze -powiedziałam spokojnie -możesz mi go oddać
-nie -odparł
-a jak ja mam niby za niego mam zapłacić, jeśli nie znam sumy? -zapytałam przez zęby.
-powiedz mi tylko, gdzie tak pisujesz? -zapytał
Zacisnęłam zęby. Miałam ochotę go udusić, albo nie, rzucić się na niego i go rozszarpać.
-za granicę -odparłam
-z kim piszesz? -zapytał podchodząc do mnie bliżej. Wtedy zobaczyłam, że trzyma w dłoni mój rachunek.
-z przyjacielem -odparłam, a na jego usta wyszedł uśmiech, wkurzył mnie -możesz mi oddać ten przeklęty rachunek? -sięgnęłam do kartki, którą trzymał w dłoni. On jednak nie miała zamiaru mi go oddać.
-dziękuję za odpowiedź -uśmiechnął się szeroko -teraz możesz iść do siebie
-rachunek -wyszeptałam
-zapłacę -powiedział. Ominął mnie i ruszył do swojego gabinetu.
Patrzałam za nim jeszcze długo. Wpatrywałam się w zamknięte drzwi.
Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, ze moje wyjście na koncert z Fi stało pod wielkim znakiem zapytania. Nawet to mi się podobało, ale wizja odebrania mi telefonu jakoś mnie nie bawiła.
-dupek -wyszeptałam wchodząc po schodach.


******

4 komentarze:

  1. UuU!!! Kolejny dedyk dla mnie, bardzo mi miło 😘 pewnie jako directionerkę, ucieszy cię fakt, że dzięki twojemu opowiadaniu, stałam się jak normalna nastolatka, która kocha one direction. W ogóle zaczęłam się tym interesować, bo wcześniej byłam pewna, że to banda idiotów, a teraz oglądnęĺam ze dwadzieścia wywiadów z nimi, przesłuchałam wszystkie piosenki i oglądnęłam o nich film i lovciam ich teraz <3 P.S. kolejny świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię ich muzykę, ale jestem fanką na dystans :D
      Jak to się mówi: nie oceniaj książki po okładce
      Napisałam to opowiadanie dlatego, że przez przypadek trafiłam na portal na którym piszą fanfiction, więc spróbowałam swoich sił w tym temacie.
      cieszę sie, że się podoba :D
      pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Jestem pod wrażeniem
    Kocham 1D! Twoje opowiadania są super, pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń